Enrosadira - wielobarwny cud natury

Enrosadira to niezwykły fenomen natury, zjawisko które podziwiać można tylko w Dolomitach

Bawiąc w Trentino doświadczyć można niezwykłego fenomenu natury, zjawiska Enrosadiry, o którym pisali z zachwytem już dziewiętnastowieczni poeci romantyzmu. Wraz z nadejściem zmierzchu, wierzchołki gór spowija poświata zachodzącego słońca, a wówczas wapienno-dolomitowe masywy oblewa feeria barw: od jasnej żółcieni, przez intensywną czerwień, po miękki fiolet i indygo.
Tajemnica zjawiska Enrosadiry tkwi w składzie skał Dolomitów. Obecność węglanu wapnia i magnezu sprawia, że promienie zachodzącego słońca odbijają się od gór tworząc niezwykłe widowisko. Skaliste klify Dolomitów zdają się płonąć otulone tęczą ciepłych kolorów – od jasnożółtego do krwistej czerwieni, z czasem barwią się na fioletowo, by w końcu zniknąć w cieniu nocy. Tak brzmi naukowe wytłumaczenie zjawiska. Inne wytłumaczenie Enrosadiry znajdziemy w ladyńskiej legendzie o królu Laurinie. Jak głosi podanie, dawno temu okolice masywu Catinaccio zamieszkiwał lud karłów, nad którym panował dobry i mądry król Laurin. Król miał piękną córkę Ladinię. Chcąc sprawić jej radość, wspólnie stworzyli bajkowy, różany ogród (Catinaccio, z niem. Rosengarten oznacza „różany ogród”). Pewnego dnia, w okolicy zjawił się książę Latemar, który ujrzawszy cudowne, rosnące w surowych warunkach kwiaty, postanowił przyjrzeć się im z bliska. Gdy podszedł, zobaczył Ladinię, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia, a nie mogąc oderwać od niej wzroku, porwał ją. Gdy zaginięcie ukochanej córki odkrył król Laurin, z rozpaczy wypłakał sobie oczy, przeklinając ogród, przez który utracił Ladinię. Przed śmiercią rzucił zaklęcie – kwiaty miały przestać kwitnąć - zarówno w dzień, jak i w nocy. Zrozpaczony król zapomniał jednak o świcie i zmierzchu, dlatego – od dawien, dawna – tuż po wschodzie i przed zachodem słońca góry przybierają różane barwy.